Minusy mydeł glicerynowych

Kuszą na pólkach najlepszych mydlarni pięknymi kolorami, zapachami i zatopionymi skarbami. Mają przepyszne, romantyczne nazwy a ich producenci przypisują im niezwykłe właściwości.
O czym mowa? O mydełkach glicerynowych!
Są niewątpliwie cudne, przynajmniej z wyglądu. Położone w łazience swoim aromatem wypełniają całe pomieszczenie. Zdobią, pachną, kuszą ….. i niestety zazwyczaj szkodzą skórze.
Ich nazwa – mydełko glicerynowe – sugeruje podwyższoną zawartość gliceryny w mydle, która doskonale nawilża naskórek, wygładza go i odmładza. Jakie więc czeka nas zdziwienie kiedy po kliku kąpielach takim mydłem nasza skóra jest przesuszona, szorstka – jak by spierzchnięta. O co chodzi…? Już wyjaśniam!
Aby mydło było przezroczyste … mydła glicerynowe wcale nie zawierają większej ilości gliceryny. Otrzymuje się je w normalnej produkcji mydła tzn. poprzez dodanie do tłuszczów sody kaustycznej. Kiedy mydło stygnie aby zapobiec jego naturalnemu zmętnieniu dodaje się rozpuszczalnik (zazwyczaj są to alkohole), które zapobiegają krystalizacji. Mydła pozostają przezroczyste ale niestety alkohol może wysuszać skórę.
Aby mydło pachniało … zapach truskawki? a może kokosowej czekolady? a może wiosennych kwiatów? Nie oszukujmy się, nie istnieją naturalne olejki eteryczne o zapachu wody morskiej i wiele innych używanych do perfumowania mydeł. Jaka jest różnica między nimi? Np. taka jak między wanilią a waniliną.
Aby mydło było kolorowe – mydło żółte, różowe, turkusowe…owszem istnieją oleje o takich barwach ale są bardzo drogie i kostka takiego mydła oscylowała by w granicach 200 zł. Do mydełek dodaje się po prostu barwniki. Niestety nie każdy je toleruje i może zareagować wysypką!
Może więc warto darować sobie kolejną truskawkową kostkę i plasterkami kiwi w środku? Ewentualnie potraktować ją jako element wystroju wnętrz i nie eksperymentować na swojej skórze. Czego jak czego ale urody tym mydłom nie można odmówić!

Dodaj komentarz