Reanimacja ekstremalnie suchych włosów

Moje kędzierzawe dziecko wróciło z kolonii nad morzem.
Suchość jej włosów sięgnęła zenitu.
Morska woda, słońce i brak odżywek zamieniły burzę blond loków w kopiec wypłowiałego siana.
Postanowiłam więc zadziałać i mimo protestów właścicielki czupryny zastosowałam kurację nawilżająco-natłuszczająco.
Po dość długim namyśle z pólek Blisko Natury zniknęła buteleczka oleju makadamia oraz mydło nard do mycia ciała i włosów a z lodówki dwa jajka oraz cytryna. Dlaczego wybrałam ten właśnie olejek można dowiedzieć się tutaj.
 
Najpierw rozczesałyśmy włosy. Aua!
A potem stworzyłyśmy maskę, która w swym oryginalnym składzie posiada oliwę z oliwek i zna ją kilka pokoleń kobiet wstecz. Ja wolałam oliwę zastąpić olejkiem makadamia, który błyskawicznie regeneruje suche włosy.
Ok. 50 ml oleju połączyłyśmy z dwoma żółtkami oraz sokiem z całej cytryny. Maska została położona na włosy i wmasowana w nie oraz w skórę głowy. Następnie na głowę nałożyłam młodej reklamówkę (ekologiczną) bynajmniej nie w celu uduszenia a zwiększeniu temperatury na ukochanej łepetynce a co za tym idzie lepszemu wnikaniu składników w strukturę włosa.
Dziecię wytrzymało ponad godzinę, zajęte graniem na komputerze. 
Kolejnym punktem włosowej reanimacji, było umycie głowy mydłem naturalnym. Wybrałam tybetańskie mydło z nard (czerwone na zdjęciu niżej). Włosy myły się doskonale. To zasługa nie tylko doskonałego mydła ale połączenia oleju w masce z żółtkami, które umożliwiają emulgowanie tłuszczów. Użycie mydła miało uchronić cenne składniki oleju przed wypłukaniem z włosów.
www.wildearthnepal.com

Po opłukaniu wodą i osuszeniu głowy, odrobina olejku makadamia ponownie została wtarta we włosy.
Efekty można było podziwiać już po chwili. Namawiałam modelkę aby wytrzymała jeszcze z pół godziny aż włoski wyschną całkowicie ale nie udało się. Poszła spać. 
Na zdjęciu jeszcze wilgotne włosy, ale już z wyraźnie wygładzoną strukturą. Pozbawione efektu siana. Puszenie opanowane. Loki zaczynają się skręcać i a na wyschniętych pasmach widać połysk.
Kurację będziemy powtarzać i przy okazji wklejania zdjęć rozwinę temat oleju makadamia w pielęgnacji włosów i nie tylko. zapraszam więc do śledzenia kolejnej serii artykułów na moim blogu. Zdjęcia po olejowaniu są tutaj.

PS. mam urlop..ale fajnie mi

6 Comments

Add Yours
    • 2
      ewel

      Hey, zółto na włosach spędziło godzinę, także na pewno nie spowodowało przeproteinowania a co za tym idzie wysuszenia. To właśnie nadmiar protein powoduje wysuszenie czupryny a Marysi włoski były "wypłukane" ze wszystkiego. Godzina z zółtkiem była więc jak nabjardziej wskazana. Żółtka i ich działanie odżywcze oraz szkody, ktore mogą wyrządzić gdy za dużo ich nakładamy na włosy, to doskonały temat do opisania na blogu. Żółtka wbija się do maseczek często automatycznie, nie zastanawiając się po co. Dobrze, że zwróciłaś na to uwagę. Pozdrowienia! 🙂

    • 3
      Czarownicująca

      To nie czas trzymania powoduje przeproteinowanie tylko indywidualne preferencje włosów. I nie tyle nadmiar protein co nadmiar w proporcji do oleju, np samo jajko byłoby teraz niewskazane
      W masce wystąpił olej i to nie rycyna (która wysusza) więc nie o przeproteinowanie bym się bała tylko o przekarmnienie włosów jak już – tych o mniejszej tolerancji na proteiny.
      Wielce ubolewam, że podany powyżej przepis jest tak bardzo nie dla mnie – ani oleje z omega-9 ani kuracje z proteinami nie są dla mnie 🙁 Moim sucharkom przydałoby się coś podobnego, tylko bez protein. Używam lecytyny w dodatku do maski i jest niepokonana 😀 Ale mało mi 🙂 ciągle szukam :>

      Śliczne włoski małej 🙂 Gratuluję cierpliwości pociechy 😀

Dodaj komentarz