Wyzwanie rybne czyli 7 dni z rybą

Przygotowanie smażonej dorady z ryżem nie zajmuje więcej niż 30 minut

Nudzą się Wam czasami jesienno-zimowe obiady? Bo mi tak!

Postanowiłam więc podjąć wyzwanie i cały tydzień gotować na obiady wyłącznie ryby
Dzieci się przeraziły, w męża wstąpiła nadzieja na schudnięcie a ja miałam pustkę w głowie – NO BO NIE MOGĘ W KÓŁKO PIEC ŁOSOSIA  a akurat łosoś z grila to  moja ulubiona potrawa rybna – bo szybka, dzieci – bo ładny kolor, męża – bo nie ma ości.

I tak nastał poniedziałek. Spokojnie i bez nerwów przygotowałam sprawdzonego łososia z piekarnika. Do tego kasza gryczana (kaszę zgapiłam z reklamy Lidla – bo przypadkiem u nich też rozpoczął się tydzień rybny) i sałata.

W głowie brzmiało pytanie – co jeszcze? co jeszcze ugotować? i nie spędzić kilku godzin w kuchni. Możliwe, że to przez kwasy Omega-3  doznałam nagle olśnienia i w głowie nie tylko ułożył mi się plan na kolejne obiady – zmorę wszystkich pracujących mam ale i zaczęłam coś przebąkiwać o konieczności przedłużenia tygodnia rybnego: no bo nie zdążę wszystkich potraw ugotować w tydzień!

I tak:


wtorek – dorada smażono-pieczona z ziołami, ryż, mini marchewki i kalafior
środa – śledzie w śmietanie i ziemniaki w mundurkach
czwartek – tołpyga pieczona z pieczonymi ziemniakami, brukselka, brokuły, sałata
piątek – paluszki rybne, smażone flądry, ziemniaczane pure, mix smażonych warzyw
sobota – zupa rybna
niedziela – pstrągi z masłem, ziemniaki gotowane ze szczypiorkiem, kapusta pekińska, kiełki i różne inne surowe warzywka

Danie może nie jak z Kwestii Smaku 🙂 ale to szybki, zwyczajny obiadek domowy

Pora na podsumowanie:

Pierwsze Miejsce niezaprzeczalnie zajęły smażone flądry (eks aequo z zupą rybną wg mnie) . To niezwykle smaczna ryba dla dorosłych i dzieci. Tania.

Najgorsza okazała się dla moich kochanych „gimbusków” tołpyga i zupa rybna a dla mnie i męża paluszki oraz również tołpyga.

Plusem rybnego tygodnia  były na pewno zgubione kilogramy i odtrucie organizmu.
Minusem
znudzone miny dzieci, choć myślę, że ciut dla pozy – nie zjadły bowiem tylko ww tołpygi i zupki i, no cóż – cieńszy portfel:

  • 4 pstrągi, 1,2 kg tołpygi – ok. 66 zł
  • 4 flądry – 12,80 zł
  • 1 kg śledzi w śmietanie – 16 zł
  • 4 dorady (Biedra) – 38 zł
  • 3 kawałki łososia (Biedra) – ok. 38 zł

Co mnie zaskoczyło? To, że w małym miasteczku (Biedronka i 2 sklepiki rybne) można kupić rożne gatunki świeżych ryb.

Tak czy siak tydzień rybny się skończył i w sumie mieliśmy zacząć tydzień zup ale dzieciaki wybłagały tydzień włoski.
O tym, że kuchnia włoska jest magiczna przekonałam się już w poniedziałek, który jak to poniedziałek źle wpływał na moją psychikę powodując doły i doliny oraz wqrzenie całego organizmu (zaczęłam się nawet podejrzewać o za szybki  PMS).
Kiedy jednak mąż postawił przede mną talerz parującego spaghetti bolognese własnego dzieła z sałatką z rukoli dzieła mojego, wszystkie smutki i smuteczki rozpłynęły się jak to przecudowne danie w moich ustach… bella fantastica! rzekłby Makłowicz!

40 Comments

Add Yours
  1. 7
    Sandra

    No, no, niezły rybny maraton zafundowałaś rodzince 🙂

    A znasz rybę z pieczonym czosnkiem lub rybę zapiekaną z cukinią i mozzarellą? Są naprawdę pyszne.

    Ciekawa jestem Twoich potraw włoskich. może podzielisz się jakimś ciekawym przepisem? Ciekawa też jestem jak robisz sałatkę z rukoli.

Dodaj komentarz