Rzęsy miękkie jak piórko – i nic poza tym czyli recenzja tuszu Maybelline

Pamiętacie moją obietnicą na Nowy Rok? Obiecałam, że będę kupować sobie więcej kosmetyków kolorowych. 

Postanowienie zaczęłam więc realizować. Na razie obracam się wśród marek szeroko reklamowanych i mocno chemicznych – niestety.
Moja wiedza na temat kolorówki eko jest niewielka. Planowałam zakupy u Lili ale nim złożyłam zamówienie Ada zamknęła sklep.
Podczytuję więc Wasze blogi i na pewno już niebawem zakupię TO COŚ.
Myślę, że kosmetyków tych nie kupuję też dlatego, że nie za bardzo mam gdzie je oglądnąć na żywo. W przypadku pielęgnacji mi to nie przeszkadza ale w przypadku produktów do makijażu bardzo mocno.

Tak więc póki co zmuszona jestem tworzyć kolekcję z kosmetyków tradycyjnych i szeroko dostępnych.

Zaczęłam więc od poszukiwania idealnego tuszu. Do tej pory momi ulubieńcem był: Clinique High Impact Mascara. I tak od kilku lat. Pora więc sprawdzić co nowego słychać na tuszowym rynku.

Na pierwszy ogien wzięłam więc:

Tusz The Falsies Feather-Look Maybelline – zakupiony w promocji za ok. 22 zł zamiast 30.


Zdjęcie i dokładniejszy opis „odproducentowy” np. tutaj http://beautylovin.pl/top-kosmetyki/the-falsies-feather-look-pierwszy-zelowy-tusz-do-rzes-od-maybelline/

W sklepie:
No nareszcie – pomyślałam widząc reklamę tuszu, który gwarantuje miękkie rzęsy i spektakularny efekt. Jeśli za coś nie lubię tuszu do rzęs to właśnie za obrzydliwie twarde rzęsy.

W domu:
Ooo, jaka dziwna szczoteczka.
Ooo, nie sposób pominąć ani jednej rzęsy.
Uuuu, pominąć powiekę też ciężko!

Krótko mówiąc – chyba trza się naumieć posługiwać szczoteczką.

Komentarz córki:
– ale masz dziwne rzęsy – zwłaszcza z boku…

—–

No cóż, nie polecam tego tuszu. Po pierwsze ma jak dla mnie dziwną szczoteczkę. Włoski skierowane są w przeróżne strony dzięki czemu chwytają każdą rzęsę ale też malują wszystko dookoła.
Tusz – żel (jak dla mnie maź) za bardzo oblepia rzęsy. Nie powoduje ładnego, regularnego wyciągnięcia ani rozczesania. Tworzy nieład i daje wrażenie oblepienia a nie umalowania.

Plus za to, że rzęsy mimo nałożenia nawet 4 warstw dalej pozostały miękkię jak nie pomalowane. 
 
Tusz jest trwały. Nie osypuje się. Przy okazji, jest tak trwały, że aż nie idzie go zmyć. Na pewno nie wodą i mydłem a przecież nie jest wodoodporny.

 
Podsumowując  wyrzuciłam 20 zł w błoto. Po 3 dniach męki zakupiłam wiec inny tusz – tym razem z wyższej półki. Helena Rubinstein Lash Queen Celebration.
Na razie jednak nie użyłam go. Był jak na moją kieszeń drogi i  mam stracha, że będzie do bani. 😛

26 Comments

Add Yours
  1. 14
    tomimilo

    A mnie ten tusz do tego stopnia przypasował, że jak tylko wypróbowałam go kilka miesięcy temu od siostry na stałe zamieszkałej za oceanem (tam się nazywa plush coś tam, kolory opakowania takie same), kazałam sobie przysłać – siostra wyrobiła się z przesyłką akurat jak weszła nasza wersja 🙂 nie znoszę sztywnych rzęs, dla mnie ten tusz jest cudowny 🙂

  2. 26
    Anonimowy

    First off, different vaginal infections tend to have very similar symptoms,
    so if a woman is experiencing one for the first time, or is unsure about a proper course of
    treatment, she should definitely see her doctor in order to get a
    proper diagnosis. Use of Chemicals in the Vagina The vagina is a self-cleaning organ, and soap, douches and
    deodorants have absolutely no place in the vagina. The virus can be dormant for years and then suddenly
    surface because of an infection or can be triggered by stress.

    My site yeast infection treatment

Dodaj komentarz