Podsumowanie kosmetycznych zakupów: styczeń’13

Miło spędziłam styczeń jak widać na poniższym obrazku. 🙂

Lecimy od lewej rzędami:

1. Bardzo dobry żel do higieny intymnej Nivea. Nie piecze, nie pachnie za mocno a mimo to odświeża na długi czas. Ciekawa – bardzo gładka – konsystencja. Czy kupię? Raczej nie.. chyba, że znów zabraknie mi mojego ulubionego.

2. Dostałam całą reklamówkę próbek pasty Colgate Sensitive Pro-Rellef. Rewelacyjna! Bardzo gęsta i nie szczypie w język. Kupię ją jeszcze na pewno, już nawet roglądałam się za nią w sklepie ale nie było.

3. Szampon Trzy Zioła Polleny kupiłam tylko dlatego, że w pobliskim sklepiku innych nie było a mi się nie chciało iść nigdzie dalej. Mimo, że po umyciu włosy są „tępe”, po wyschnięciu są miękkie, błyszczące i dobrze się układają. A jak długo świeże! Kupię.

4. Tusz Helena Rubinstein Lash Queen Celebration przynosi wstyd swojej marce. No, żeby taki drogi tusz (160 zł) był pełen grudek już na szczoteczce??? Trzeba się nauczyć szybko malować, żeby w miarę wyglądać. Plus za trwałość i za łatwość zmycia oraz za piękny czarny kolor. Na pewno jednak nie kupię tego tuszu ponownie, ani nic innego z HR. Mam wstręt na razie.

5. Błyszczyk Este Lauder – dwustronny – kolory Candy i Plum – bardzo przyjemny, choć trochę się klei. Kolory przejrzyste ale trwałe. Piękne drobinki dopełniają efektu. Może jeszcze kiedyś go kupię… nie wiem. Warty polecenia.

Górna warga pomalowana kolorem Plum a dolna Candy.

6. O tuszu The Falsies Feather-Look Maybelline pisałam prawie same złe rzeczy tutaj. Córka go używa, ja nie. Ja męczę się z HR.
Taki kobiecy podział obowiązków. 😉

7. Nauczona, że drogo nie znaczy dobrze, nie inwestowałam w nowy podkład, tylko zakupiłam próbki. Wybór padł na Clinique  Even Better. Podkład całkiem dobry, ładnie się rozprowadza. Pod koniec dnia miałam jednak wrażenie przesuszonej cery. Na luty więc zamówiłam już inne próbki.  1 saszetka (1,5 ml) starczyła mi na 4 dni.

8. Korektor CLINIQUE KOREKTOR Airbrush Concealer kupiłam bardziej na powieki niż pod oczy. Mam rodzaj cienie typu „nad oczami”. Jak byłam młodsza często myślano, że mam oczy pomalowane cieniem… Obecnie nie wygląda to tak ładnie. Korektor ten sprawdza się bardzo dobrze, przede wszystkim nie szczypie mnie w oczy. Nakładam go pędzelkiem a potem rozcieram paluchem. Wystarczy muśnięcie, aby ładnie się roztarł. Korektor trzyma się do końca dnia, troszkę zbiera się w zagłębieniu powiek. Bardzo go lubię, odkąd go stosuje usłyszałam wiele komplementów, że mam piękny kolor oczy. Myślę, że to jego zasługa, bez cieni nie wyglądam już na zmęczoną.

9. Ciągle mam wyrzuty sumienia ponieważ używam dezo z glinem. Testuję więc różne dezodoranty. W styczniu zakupiłam więc dezo Alterra z jojoba i szałwią. Przy bawełnianych bluzkach i siedzącej pracy dawał radę, jednak kiedy ubrałam sweter i jeszcze poszłam w nim na szybki spacer, nie było pachnąco i raz użyty sweterk musiał iść do pralki. 🙁 A taką miałam nadzieję…

10.  Spray do nabłyszczania włosów charles Worthington wygrałam (ha! ale się ucieszyłam!) na blogu http://zareklamowane-przereklamowane.blogspot.com . Wygrałam go właściwie dla mojej córki, która ma bardzo niepokorną szopę. Młoda stosuje go od poczatku stycznia codziennie. Włosy ma po nim bardzo lśniące i tak strasznie się jej nie puszą. Bardzo wydajny produkt. Mało zużyła więc musi mieś dobry dozownik, bo Mariaa mimo zaleceń, żeby nie przesadzała,specjalnie się nie ogranicza.

11. Bardzo dobra pęseta Ellite.

12. Czarna kredka Este Lauder – zacna. Trwała. Miękka. Już zdążyłam zgubić zatyczkę…

13. Co robią najgorsze pęsety na świecie? A więc najgorsze pęsety na świecie odcinają włoski tuż u nasady zamiaste je WYRYWAĆ. No i taka właśnie jest pęseta Sephory za 14 zł. Gdybym nie zgubiła paragonu, to odniosłabym to badziewie.

14. Maska – krem Orientany z trawą tybetańską. Nie jest zły, jeśli nie mamy zbyt suchej skóry. Przyjemny. I to wszystko. 

Miłego weekendu!

foto: http://kobieta.dziennik.pl

15 Comments

Add Yours
  1. 6
    Prozerpine

    Ewel, w kategorii tuszy do rzęs mogę Ci gorąco polecić Dr. Hauschka- naturalny skład, głęboka, aksamitna czerń i idealna konsystencja 🙂
    Na oku prezentuje się bardzo dobrze- nie pozostawia grudek, nie osypuje się i jak na niewodoodporny tusz jest zadowalająco wytrzymały w spotkaniu z wilgotnym powietrzem. Są dwa warianty, ale skoro używałaś pogrubiającego tuszu Helena R, to najpewniej spodoba Ci się wersja pogrubiająca- jeżeli masz chęć, koniecznie sprawdź.
    Sama używam tuszu pielęgnacyjnego od Hauschka już drugi rok i nie ciągnie mnie do zmian w tym zakresie 😉
    Także bardzo Ci polecam 🙂

Dodaj komentarz