Capitavit – ziołowy balsam do włosów

W ostatnim czasie w moim sklepie pojawiły się nowe produkty Herbapolu Kraków oraz nowa marka – Sanbios.

Nie byłabym sobą gdybym kilku produktów nie sprawdziła na sobie i na Marii.

Najbardziej zaciekawił mnie balsam do włosów Herbapolu Kraków Capitavit – 6,88 zł/100 ml

Produkt polecany jest do skalpu i włosów szczególnie osłabionych zabiegami fryzjerskimi. 

Balsam jest ekstraktem alkoholowym:

  • nagietka, 
  • tataraku, 
  • pokrzywy, 
  • łopianu, 
  • skrzypu, 
  • chmielu 
  • zawiera też witaminę F

Balsam ma nadać wlosom puszystość i blask, ułatwić układanie, zapobiec rozdwajaniu się i łamaniu końcówek. Producent deklaruje też, że po użyciu na skórę głowy pozostanie ona czysta a wszelkie podrażnienia znikną.

Balsamu używałyśmy razem z Marią Kędzierzawą.

Balsam ma konystencję płynu

Ma obrzydliwy zapach. Najpierw mega alkoholowy potem strasznie ziołowy. Brzydko ziołowy. Balsam ten można wcierać również po myciu głowy ale ja nie wytrzymałabym tego smrodu cały dzień. 🙂 Ale pamiętajcie – najbardziej gorzkie lekarstwo itd….

Zapach jest tak intensywny, że jeszcze czułam go po 5 myciach głowy ale tylko kiedy włosy były mokre – potem znikał. Jest to dowód na to, że ziółka na serio wniknęły we włosy i pozostały tam jeszcze troszkę. 

Ze względu na płynną konsystencję balsamu nie łatwo wetrzeć w bujną czuprynę. Mariaa ma jakieś 500 – 700 % włosów więcej ode mnie. Zużyłyśmy na jej głowę 70 ml. Włosy były lekko wilgotne. 
Z moją krótką czupryną poszło łatwiej. Włosy dobrze nasączyłam 30 ml i jeszcze wtarłam w skalp.

Włosy Marii po użyciu balsamy zyskały na miękkości. Jest to najbardziej porządany efekt w jej przypadku. 

Moje natomiast miały więcej blasku i mniej się przetłuszczały. 

Myślę, że każda włosomaniaczka powinna przetestować Capitavit na sobie. Jest to ziołowa ciekawostka.

Z nowości Blisko Natury przygarnęłam również:

Ale o nich później… 🙂   

18 Comments

Add Yours
  1. 13
    DorARTthea

    Capitavit ma już chyba ponad 20 lat!
    W każdym razie w dzieciństwie mama smarowała mi nim skórę głowy – na wacik i wcierała w przedziałki. Obie z siostra miałyśmy cieniutkie, rzadziutkie włoski, a po stosowaniu tego śmierdziuszka raz w tygodniu na może godzinę przed myciem głowy – włosy nam się bardzo wzmocniły – do grubego warkocza. Niestety również ściemniały, chociaż u blondynek to podobno normalne, ściemniałyby i tak.
    Później w liceum próbowałam stosować, ale ciężko było z regularnością, więc i efekty słabsze. Mam ochotę wrócić do niej.

Dodaj komentarz