Jeszcze gorące prezenty z Maroka

Mariaa spędziła ze swoją Babcią tydzień w Maroku.

Wróciła szczęsliwa, opalona, przesiąknięta zapachem oceanu i orientalnych przypraw.

No i oczywyście przywiozła PREZENTY!

Oryginalne babusze, chustę z kaszmiru, olejki: z gorzkiej pomarańczy i paczuli, mieszanki przypraw, szafran, czarne mydło, olejki arganowe, mazidło na pryszcze, portfel i nawet piwo Casablanca.

Były również muszelki, kamienie i ząb wielbłada znaleziony na plaży a do tego bułeczki marokańskie z serem i cielęciną z kolacji oraz przepyszne banany i pomarańcze. 

Dobrze mi, o jak mi dobrze!  

Najbardziej w przywiezionych cudów interesował mnie olej arganowy. Sprzedaję go już od kilku lat i co prawda jest z Maroka ale ja nigdy w Maroku nie byłam.
Bardzo chciałam porównać go z olejkiem sprzedawanym przeze mnie.
Mariaa została więc jeszcze przed wyjazdem poinstruowana, że ma koniecznie przywieźć olejek i najlepiej jeszcze kilka orzechów. O orzechach niestety zapomniała ale olejku arganowego nawiozła.

Olejek prosto z Maroka ma ten sam dziwny zapach co olejek Sunniva Med. Niektórzy określają go nawet jako nieprzyjemny.
Prównywałam również smak olejku – w obu przypadkach był lekko kwaskowy.

Bardzo się ucieszyłam, że olej arganowy Sunniva Med jest najlepszej jakości – jak ten prostu z suk i berberyjskich aptek. 

Oprócz ww prezentów otrzymałam też obietnicę próby odtworzenia w naszej europejskiej, domowej łazience arganowego zabiegu jakiemu poddały się z babcią w marokańskiej łaźni –hammam.

Najpierw musiały się calutkie rozebrać i założyć tylko firmowe jednorazowe stringi. Następnie w łaźni parowej polano je wodą z kubełka i wysmarowano czarnym mydłem Savon Noir i pozostawiono na ok. 10 minut. 

Następnie zostały wyszorowane specjalną
rękawicą i na całe ciało nałożno im maseczkę (Mariaa nie wiedziała co
to za maska ale ja pdejrzewam, że była to maseczka rassoul – glinka ghosoul, henna, suszona lawenda i płatki róży).

Umyto im również włosy i nałożono na nie maskę (podejrzewam, że była to maseczka beloun – olejek z czarnuszki, oliwa, suszony rumianek i róże, glinka czerwona).

Następnie przez CAŁA GODZINĘ były masowane przy użyciu olejku arganowego.

mmmmm 

Mariaa miała wspaniałe wakacje. A dzięki jej opowieściom, pamiątkom i zdjęciom czuję jakbym sama spędziła tydzień w cudownym Maroku. 

Pobuszowało by się!

Apteka berberyjska

Chłopcy sprzedający jajka

30 Comments

Add Yours

Dodaj komentarz