Z psem na rowerze – recenzja torby na rower dla psiaka.

Dziś będzie weekendowo – zapraszam Was bowiem na wycieczkę rowerową.

I nie, nie – nie holendrem w pastelowej sukience. I nie na przejażdzkę romatycznymi ulicami starego miasta.

Oj nie będzie glamour. 🙂

Zapraszam Was na wycieczkę rowerem terenowym. W dodatku z psem – każdy się nada 😛 choć najlepszy będzie nieduży kundel z krwi i kości!

Nie uległam modzie na miejskie rowery. Nie tylko dlatego, że przesadne uleganie modzie uważam za frajerstwo 😛 ale też dlatego, że nie specjalnie lubię jeździć rowerem po mieście. 
Wolę wybrać się za miasto a tam najlepiej sprawdzają się „górale”.

W tym roku na rower wsiadłam bardzo późno… wszystko przez Nitkę. No bo jak zostawić psa samego w domu, kiedy samemu przemierza się okoliczne łąki i lasy?

Specjalnie dla Nitki zakupiłam więc specjalną torbę na rower, która moim zdaniem idealnie pasuje do roweru górskiego. I co najważniejsze – doskonale spełnia swoją rolę.

Wsiadamy na rower, jedziemy do lasu lub na łąki a tam Nitka jest wysadzana z torby i może sobie do woli biegać i hasać. 🙂

Jest to wspaniała forma spędzania wolnego czasu. Korzysta na tym i pies i ja i mąż – bo więcej się ruszamy
W chłodne dni w bezpieczne dla Nitki miejsca dojeżdżaliśmy samochodem a teraz pedałujemy. 🙂

Torba, którą zdecydowaliśmy się kupić jest produkcji Trixie. W internecie kosztuje 160-200 zł. 

My naszą zakupiliśmy w sklepie www.emusklep.pl (dobry konktakt, szybka wysyłka, minus za zapakowanie – do oryginalnego pudełka torby wciśnięto jeszcze inne rzeczy, które kupiłam a samo pudełko oklejono taśmą – jak by torba była na prezent to miałabym duży problem).

Torbę mój mąż bardzo szybko zamontował na rowerze za pomocą dołączonych śrub. W celu dodatkowego zabezpieczenia torbę przyczepia się również do kierownicy za pomocą regulowanych pasów.

Produkt przeznaczony jest dla psów o wadze do 7 kg

Torbę testuję z Nitką już od kilku dni i obie jesteśmy bardzo zadowolone. Przede wszystkim jej konstrukcja sprawia, że wszelkie wyboje na drodze są doskonale amortyzowane. Nawet podjazdy pod krawężniki, czy wielkie dziury w drodze nie sprawiły, że Nitką rzucało.

Minus za pasy na kierownicy – te niestety przy jeździe po leśnej drodze z wystającymi korzeniami obluzowały się i trzeba było je naciągać.

Cały koszyczek jest miękki i pieskowi jest w nim bardzo wygodnie. Jest też chroniony przed wiatrem. Nie rusza się jak człowiek napędzający pojazd więc w chłodniejsze dni to doskonałe zabezpieczenie.

Wewnątrz torby znajduje się regulowany pasek do przypięcia psa.  Dzięki temu pies nie wyskoczy i nie spowoduje zagrożenia.

Całość jest mocne, stabilne i dobrze kieruje się rowerem nawet jak pies się trochę wierci.

Torba ma wiele schowków. Zmieści się w niej nie tylko smycz i woda dla psa ale woda dla nas, telefony, aparat a nawet bluza.

Torbę serdecznie polecam, tak samo jak rowerowe wypady za miasto. Myślę, że taka profesjonalna torba jest dla psa o wiele wygodniejsza niż druciane lub wiklinowe koszyczki na zakupy w których ludzie często przewożą małe pisaki. 

Jedyną rzeczą jakiej jeszcze nie sprawdziłyśmy z Nitką to wywalenie się…. ale tak na razie niech zostanie…

NITKA – ROWERZYSTKA

A PO WYCIECZCE SŁODKI SEN U PANA NA KOLANACH…

 
…I NAJPIĘKNIEJSZE PSIE SNY

20 Comments

Add Yours
  1. 8
    stref.

    Szczerze mówiąc średnio przepadam za takimi wypadami. Zawsze jak nie komary pogryzą, to muszka w oko wpadnie albo za duże wyboje i się po prostu męczę:) Zdecydowanie jestem domatorką, choć spacery nawet lubię. Ale miejski rower to jest coś, bardzo bym chciała jakiś porządny. Zawsze miałam do nich słabość, na takich uczyłam się jeździć i jak przesiadłam się swego czasu na górala, to już nie było dla mnie to samo… A tymczasem drugi dzień leje i nawet do sklepu się wyjść nie chce. Tym bardziej, że nie ma nic gorszego, jak zakupy z parasolem (i z małymi dziećmi) 🙂

Dodaj komentarz