Cappuccino rewia

W czasach gdy Latte macchiato – wystrojona dama wśród kaw, bije rtekordy popularności, skromne cappuccino zeszło na boczny tor.

Ale nie dla mnie.

Od zawsze w kawiarniach zamawiam małe CAPPUCCINO – klasyczne, kremowe i pyszne. Bez syropów, bitej śmietany. Toleruję ew. trochę czekoladowej posypki. No i oczywiście w filiżance. 

Jak każdy nieszczęśliwy konsument tego świata trafiam do czasu do czasu do centrum handlowego a tam do  Coffeheaven. Mają dobre cappuccino – ale kurde – w kubku? Pół litrowym?? 
Pewnych rzeczy nie należy unowocześniać. Cappuccino to klasyk – jak oscypek z Zakopanego i feta z Grecji.
Dobrze, że Coffeheaven otowrzyło firmę córkę Costa – tam serwują kawę w filiżankach.

Prawdziwe cappuccino to 150 ml napoju. 100 ml mocno ciepłego mleka spienia się do 125 ml a następnie dolewa 25 ml espresso. Cappuccino podaje się w gorących białych filiżankach z grubej porcelany.

Marzy mi się ekspres do kawy, który będzie mi robił takie cappuccino gdy tylko najdzie mnie na nie ochota w domu.

Póki co zainwestowałam w spieniacz do mleka. Dziewczyny, które robią swoje kosmetyki zapewne taki mają i używają go często i gęsto nie tylko do kawy. Ale ja nie miałam.
Więc kupiłam na tchibo.pl – za 29,90 zł 
Pieni bardzo. Trzeba uważać, żeby nie przesadzić, bo można spienić mleko za mocno a nie o to chodzi.

Jako, że nie mam ekspresu pijam kawę rozpuszczalną.

Ale to i tak lepsze nić napoje instant typu cappuccino.

Moje kawki wyglądają tak:

A TUTAJ REWIA CAPPUCCINO

8 Comments

Add Yours

Dodaj komentarz