Czarna seria z happy endem

Są takie okresy w życiu kiedy można uwierzyć, że zawisły nad nami czarne chmury a życie i zdrowie zawdzięczamy istotom nie z tego świata.

Taka właśnie seria czarnych przypadków miała miejsce w naszym życiu.

Zaczęło się od syna, który przewrócił się podczas jazdy na deskorolce i uderzył się w twarz. Pękła mu siatkówka w oku, doszło do zawału tuż obok plamki żółtej. Milimetry tegoż miejsca zawału zdecydowały, że nie stracił możliwości widzenia a „jedynie” doznał ubytku w polu widzenia – nieodwracalnie…

Jadąc do szpitala do Poznania cudem uniknęliśmy zderzenia czołowego. Nie mam nawet jak podziękować Panu z busa z naprzeciwka i nie mam go jak przeprosić. Ale ja – bardzo spokojny kierowca – uznałam, że zdążę wyprzedzić ciągnik. Źle oceniłam odhległości. Przed chwilę jechaliśmy w jednej linii: ciągnik, nasz ford mondeo, i bus z naprzeciwka. Bus jechał już po trawie.
Gdyby Pan z busa akurat przełączał radio lub sięgał po kanapkę…

W końcu nadszedł weekend. Zmęczona zasnęłam jak kamień przytulona do męża. Przed pójściem spać, poprosiłam go jeszcze, żeby przykrył Marię, która zasnęła przed telewizorem w salonie. Ok. 2 w nocy kiedy smacznie spaliśmy w łazience doszło do pożaru. Zapalił się panel sterujący ogrzewaniem podłogowym. Cieknący palący się plastik podpalił ubrania, suszarkę, zaczęła palić się szafka i framuga drzwi.
Piekący w oczy dym obudził Marię. A mógł ukołysać ją do snu.
A potem nas.

Tak giną w pożarach całe rodziny.

Mimo happy endów nie mogę się pozbierać, nie mogę przestać gdybać, nie mogę przestać się bać.

Syn na razie na desce nie jeździ – przez 3 miesiące nie może nawet umyć podłogi w domu – żeby my się ta siatkówka nie odkleiła.

Ja jednak już się boję na zapas – o niego, o męża na motocyklu, o córkę idącą do szkoły i o kolejny dzień, który kiedyś może się nie zdarzyć… 

19 Comments

Add Yours
  1. 5
    Anita

    po takich wypadkach, życie całkowicie się zmienia- zaczynamy je coraz bardziej doceniać i być uważni, ale też niestety coraz bardziej się martwić… ja tydzień temu mocno poparzyłam się wrzątkiem z olejkami eterycznymi – płyn do inhalacji i od teraz boję się nawet zalewać herbaty wrzątkiem, żeby się nie poparzyć : ( Życzę Ci, żeby te smutne wydarzenia, były motywacją do cieszenia się z każdego dnia i docenianiem każdej "zwykłej" chwili : )

  2. 19
    Rossali

    Kochana doskonale rozumiem, jak się czujesz… ostatnio miałam podobny ciąg przykrych wydarzeń… człowiek stara się przejść przez to, co go spotkało, jakoś się pozbierać ale nim zdąży już następne nieszczęście… bywało tak, że gdy kładłam się spać to bałam się zasnąć bo obawiałam się następnego dnia i tego, co jeszcze złego może mnie spotkać… jednak naprawdę po każdym deszczu wychodzi słońce!! Wierzę, że i u Was zaświeci!!! Tylko trzeba zacisnąć mocno zęby i przeczekać porę deszczową – a wierz mi, jesteśmy w stanie znieść dużo więcej niż nam się wydaje. Pozdrawiam serdecznie i dużo siły życzę 🙂

Dodaj komentarz