Mój kalendarz adwentowy! Śliczny i łatwy do zrobienia

Nie czekam z tym postem do grudnia – kiedy to na blogu zrobi się świątecznie, tylko spieszę podzielić się z Wami sposobem wykonania kalendarza adwentowego, który zdobył moje serce urodą lecz niestety został uznany za zbyt niezbezpieczny dla portfela.

Kalendarz – pierwowzór wypatrzyłam na blogu Lili. Kalendarz można kupić tu.

Kalendarz spodobał mi się bardzo. Cenę 199 zł uznałam jednak za wygórowaną.
Przyjrzałam się więc dokładnie zdjęciu i postanowiłam bezczelnie „zwalić” pomysł i zrobić taki kalendarz razem z Marią i jak się później okazało z paroma innymi osobami i jednym kotem.

MATERIAŁY I PODLICZENIE CEN
Do wykonania kalendarza są potrzebne:

  • arkusze filcu w trzech kolorach – 4 szare, 4 antracytowe, 4 czerwone (1 arkusz 3 zł, łącznie 36 zł)
  • wstążki – dwa rodzaje (12 i 0,5 m – 25 zł) – tu zrobiłam błąd i kupiłam wstążki w kwiaciarni zamiast w pasmanterii – w tym  drugim sklepie były tańsze
  • biały sznurek (2 metry, 1 zł)
  • ew. dla ułatwienia przy zszywaniu ozdobnym taśma sklejająca materiał na gorąco (0,30 zł za metr)
  • mulina antracytowa, czerwona i srebrna (1,50 zł za 8 metrów, zużyłam 5 minimotków – 7,5  zł) i igła
  • listewka-beleczka
  • gwoździki nieduże (24 szt)
  • klej „na gorąco”
  • szablon z cyframi
  • nożyczki
  • i facet co ma warsztat w związku z tym, że listwę-beleczkę trzeba uciąć piła, nawiercić otwory i oszlifować (tata)
  • i drugi facet do wbijania pod kątem gwoździ (mąż)
  • i trzeci facet z okiem przypalonym laserami do przyklejania na gorąco cyferek, dla którego poparzenia dłoni to pikuś pikuliński w porównaniu z przypalankami w oku prawym (syn vel Coats)
  • i facetka do pokazania ściegu dzierganego (sąsiadka)
  • i facetka druga co to ma siostrę, która to siostra ma pistolet do gorącego kleju (współpracownica)
  • i facetka trzecia do doradzania, wycinania i umilania czasu przy szyciu (Mariaa)
  • jeden kot do przeszkadzania

Podsumowując: potrzeba całkiem sporo zarówno osób dramatu jak i rekwizytów oraz ok. 70 zł.

WYKONANIE

Listwę należy pociąć na 4 odcinki: 50 cm, 40 cm, 30 cm, 20 cm. Na końcach należy nawiercić otwory dopasowane do sznureczka. Co 5 cm należy wbić gwoździk i zgiąć go obcęgami – tak, aby zahaczyć później woreczek – zaczynając od najdłuższego odcinka: 9, 7, 5 i 3 szt.

Woreczki. Filc tniemy na prostokąty: 14 cm na 36 cm lub coś koło tego
Dwa dłuższe boki zaprasowujemy z taśmą sklejająca ale nie jest to konieczne jeżeli będziemy pilnować, żeby woreczek nie rozjechał się przy zszywaniu.
Boki obszywamy ściegiem dzierganym .

Z resztek filcu wycinamy cyfry i przymocowujemy je na woreczki gorącym klejem. Cyfry wcześniej wydrukowaliśmy i powycinaliśmy z papieru. Należy wybierać proste czcionki. Bo robota jest żmudna.

Wkładamy do środka niespodzianki. Woreczki ozdobnie zawiązujemy kokardą. 

Ostatni woreczek fantazyjnie ozdabiamy. Wyszywamy na nim gwiazdki srebrną nicią i zszywamy również srebrną nicią. Wkładamy niespodzianki. Związujemy srebrną wstążeczką.

Przewlekamy sznurek przez otworki w listewkach. Zawiązujemy supełki aby listewki się nie zsuwały. Ważne jest aby obliczyć rozciągliwość sznurka. Generalnie my robiliśmy supełki co 18 cm ale po naciągnięciu sznureczka.

Zawieszamy woreczki i gotowe.

 

 

20 Comments

Add Yours
  1. 6
    kokoshka

    Ojej, podziwiam, że chciało Ci się robić taki kalendarz! Ale opłacało się, wyszedł piękny <3 Ja ograniczyłam się w tym roku do małego, skromnego kalendarza z pudełek po zapałkach.
    I jaką grupę zadaniową powołałaś, nieźle 😀 Jeszcze jedna kwestia mnie interesuje – ile czasu zajęło Ci (Wam ;)) tworzenie kalendarza?

Dodaj komentarz