Syrop sosnowy – domowy

Od kilku lat przymierzałam się do zrobienia domowego sosnowego syropu.

Co roku, spacerując po sosnowych zagajnikach przekładałam zebranie świeżych pędów na kolejną okazję, aż w końcu było za późno i trzeba było czekać do kolejnego roku.

Tym razem jednak nie dałam się lenistwu i wybrałam się do lasu, nie na spacer, ale z koszykiem po sosnowe pędy, które o tej porze roku wyglądają jak świeczki na bożonarodzeniowej choince.

Pomagierem przedsięwzięcia została Warja, maskotką Pimpuś.

Zbieranie pędów:

  • jeżeli człowiek na co dzień szanuje naturę, może korzystać ze skarbów lasu
  • pędy zbiera się na przełomie kwietnia i maja
  • nie zbieramy pędów po ulewie, ale po słabym deszczu można
  • należy wybrać kilkuletni zagajnik, w lesie – z dala od dróg
  • nie zrywamy pędów poniżej 2 cm i powyżej 12 cm
  • nigdy nie oskubujemy drzew słabo rosnących, z małą ilością pędów
  • nigdy nie zrywamy pędu z czubka – drzewa ścigają się do nieba
  • nigdy nie zrywamy wszystkich pędów z okazu (najlepiej po 3-4 z jednego drzewa)
  • pęd może być domem lub obiadem owada – nie wyganiamy go, tylko zostawiamy w spokoju
  • do zrywania warto założyć rękawiczki, pędy są klejące
  • pędy przechowujemy w koszyku

Wykonanie syropu

  • oczyszczamy pędy z brązowego puchu, ile się da przeciągając pęd między palcami, resztę skrobiemy nożem
  • pędy kroimy i lekko miażdżymy
  • na 1 część świeżych pędów dodajemy minimum 1 część cukru
  • układamy pędy w słoju, przesypując je cukrem
  • ugniatamy
  • stawiamy słój w ciepłym, jasnym miejscu, nie zakręcony (ale przykryty)
  • co dzień potrząsamy
  • za 1,5 miesiąca będziemy mieć bezalkoholowy syrop

(pozostałości rośliny, można podobno zalać spirytusem i zrobić nalewkę sosnową – napiszę o tym, ale za ok. miesiąc – jak zrobię)

Relacja zdjęciowa? Proszę bardzo

 
 
 

6 Comments

Add Yours

Dodaj komentarz