W marcu minął rok, odkąd bardzo mocno ograniczyłam spożywanie cukru. Przede wszystkim zupełnie zrezygnowałam z kupnych słodkości, a te domowe sprowadziłam do niewielkich porcji w weekend. Piekąc i przyrządzając desery staram się używać cukru bardzo mało (1/2-1/3 porcji) a nawet w ogóle jeżeli robię je tylko dla siebie.  Słodki smak uzyskuję też dodając miód lub daktyle.
Daktyle uważam za kulinarne odkrycie minionego roku. Są niesamowicie smacznym owocem. Jedzone same posiadają swój niepowtarzalny aromat, ale dodane do potraw zupełnie go tracą i nie dominują. Ich słodycz nie jest mdląca. Przy okazji zagęszczają też dania i dają uczucie sytości na długo.
Słodzenie daktylami odbywa się najczęściej u mnie w taki sposób, że gotuję je w małej ilości wody i miksuję lub rozgniatam widelcem.
Daktyle w tej postaci używam do przygotowania
  • ciastek i czekoladowych, korzennych ciast 
  • domowych batoników bakaliowych
  • domowych trufli
  • koktajlów i sosów owocowych
  • twarożków na słodko
  • owsianki
  • dżemów (nie trzeba używać pektyny ani agar agar, z daktylami wychodzi wspaniała marmolada)
  • lodów (mrożone owoce, zmiksowane z wystudzonymi rozgniecionymi daktylami mmm)
  • czekolady na gorąco i kremu czekoladowego
Słodycz daktyli jest bezpieczna i nie spowoduje cukrzycy. Osoby
chore, powinny jednak unikać ich jedzenia ponieważ posiadają wysoki IG.
Na daktyle muszą uważać też migrenowcy (choć mnie głowa po nich nie
boli) i osoby mające problem ze wzdęciami i kolkami układu pokarmowego.
Daktyle zarówno suszone i świeże są bogate w wit. z grupy B, potas i inne składniki. Zawierają dużo błonnika pokarmowego. Dbają więc o zdrowy układ pokarmowy.
W daktylach znajdują się też przeciwzapalne salicylany (działanie podobne do aspiryny, ale bez podrażniania żołądka – wręcz przeciwnie: zobojętniają zawartość), dzięki nim daktyle nie tylko zapobiegają rakowi jelita grubego, ale też zawałom i zakrzepom. 

Daktyle rosną na daktylowych palmach.

Świeże daktyle przypominają śliwki…
…a suszone cukierki. Są słodkie i lepkie.