Szampon dla psów Espree z punku widzenia Pimpka i Pańci

Bywają bardzo trudne sesje fotograficzne. 

Słabe światło, źle ustawione parametry aparatu, niewprawna ręka fotografa i brak możliwości powtórzenia sesji przed upływem miesiąca, bo modelka choć piękna, to kąpać się może nie częściej niż co miesiąc. 

Bywają też trudne do napisania recenzje kosmetyczne. Zachodzi bowiem pewien konflikt interesu dwóch konsumentek jednocześnie stosujących produkt. 

Jestem pewna, że gdyby to Myta czyli Pimpusiowa umiała pisać zmieszałaby szampon Espree z błotem i dosłownie tylko wówczas mogłaby go użyć. Ewentualnie zmieniłaby jego nuty zapachowe na bardziej… hmm – gnojowe. 🙂

Myjąca – czyli ja, ma natomiast nieco inne spostrzeżenia – całkiem pozytywne. 🙂

Espree to naturalna seria kosmetyków dla psów. Amerykańska. 🙂 

Ma tak bogaty wybór szamponów, masek, odżywek, że byłam pod wrażeniem. Ale nie ma się co dziwić. W końcu pies domowy to najbardziej zróżnicowany pod względem wyglądu gatunek na świecie – od małych pimpków po arystokratyczne dogi niemieckie.

My, tzn. ja – wybrałam uniwersalny szampon z odżywką w jednym. Skoro już miałam focić, to chociaż chciałam darować psu nakładanie odżywki i przedłużanie czasu kąpieli. 
(Po kąpieli dotąd zawsze stosowałam odżywkę, żeby zamknąć łuski włosa)
Szampon jest na tyle delikatny, że nadaje się również dla szczeniaczków i kotów.
 

Zapach:
Pimpek: cuchnie
Pańcia: ładnie pachnie (truskawki?), choć wolałabym, żeby był bez zapachu. Na szczęście z sierści szybko się ulatnia. 

Konsystencja
Pimpek: obrzydliwa i jeszcze ta piana
Pańcia: gęsty i wydajny. Żałowałam, że nie rozcieńczyłam wcześniej. Gdy się spienił w jednym miejscu ciężko było rozsmarować na resztę części psiego ciałka.

Zamknięcie łusek włosa i efekt końcowy:
Pimpek: nie rozpoznaję się w lustrze, ale! moja mamusia kocha mnie w każdej fryzurze
Pańcia: Pimpuś ma sierść jedwabistą, ale jak dostanie wody robi się szorstka, karbowana i unosi się. Odżywka jest niezbędna, żeby pies odzyskał swoje naturalne piękno szybciej. Po szamponie przypominała potarganego niedźwiadka dłużej niż zawsze, ale była miękka i naprawdę bardzo błyszcząca. 

Efekt odległy:
Pimpek: no cóż, musiałam zastosować naturalną maseczkę bo się nie czułam
Pańcia: trudno stwierdzić… już na pierwszym spacerze Nitka wykąpała się w kwitnącym jeziorze a potem zanurkowała w najbardziej błotnistej kałuży ever!

A kolejna kąpiel dopiero za miesiąc…


W Blisko Natury znajdziecie spory wybór naturalnych kosmetyków dla swoich zwierzaków.

5 Comments

Add Yours

Dodaj komentarz